czwartek, 26 sierpnia 2010

Wrzos.



Pewnie pomyślicie, że ten wrzos tutaj to ni z gruszki, ni z pietruszki. A jednak! Zamieściłam go, bo dla mnie wrzos to rozpoczynająca się jesień. Tego roku jesień przynosi mi Tanzanię do której pozostało już tylko 14 dni... :):):):):):):):) I o tym właśnie przypomniał mi wrzos.


Ps. Kręcę się w wirze zakupowym, pakowniczym, learningowym i pożegnalnym.

Brak komentarzy: